Nasza Maracana

Poznajecie tę nierówną murawę? Ten szpaler drzew dających cień kibicom opartym o ogrodzenie? Tak, oczywiście, że poznajecie. To boisko Świdniczanki przy ulicy Turystycznej. Fotografia wykonana została w 1998 roku, czyli w czasach kiedy na Świdniczance jeszcze tętniło normalne piłkarskie życie. Wielu kibiców Avii, w tym także ja, lubiło w niedzielne południe zajść na „Maracanę” by sprawdzić jak idzie drugiej ekipie w mieście, która wprawdzie szatnię miała w pobliskim garażu, ale za to dysponowała zdecydowanie lepiej położonym stadionem.
Spośród kilku wychowanków Świdniczanki, którzy trafili na przestrzeni lat do Avii, najlepiej powiodło się Pawłowi Machnikowskiemu. „Boniek” miał stałe miejsce na boku obrony żółto-niebieskich przez kilka ładnych lat w drugiej, trzeciej i czwartej lidze. Grał twardo, krył przeciwników nieustępliwie i łapał sporo kartek. W meczu z RKS Radomsko w 1996 roku tak dał się we znaki byłemu reprezentantowi Polski Dariuszowi Marciniakowi, że ten sfrustrowany rzucił się na zawodnika Avii rozbijając mu nos i powodując obfity krwotok. Rezultatem była oczywiście czerwona kartka dla piłkarza Radomska. Do dziś pamiętam komentarz redaktora Mieczysława Kruka, wieloletniego spikera na meczach Avii, który rzucił wtedy do mikrofonu: – Zawodnik Radomska bykiem natarł na naszego zawodnika! Corrida jest w Hiszpanii, u nas jest piłka nożna!
Warto także wspomnieć o jedynym drugoligowym golu zdobytym dla Avii przez wychowanka Świdniczanki. Było to w pierwszej minucie meczu z Jeziorakiem Iława jesienią 1998 roku (po solowej akcji!). Radość strzelca była przeogromna, niestety nie dowieźliśmy prowadzenia do końca, skończyło się na 1:1 i jak wiadomo Avia spadła w tamtym sezonie z drugiej ligi.
Nie będę tu opisywał smutnej historii wyprowadzki Świdniczanki ze Świdnika. Drużyna znalazła swoje miejsce w Świdniku Małym i radzi sobie całkiem nieźle w A-klasie. Ale futbol nie zniknął z „Maracany”. Ostatni mecz, jaki miał tu miejsce to zdaje się jesienne spotkanie oldbojów Avii z Orłami Górskiego zorganizowane z okazji 60-lecia Avii. Mam nadzieję, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł zabudowania tego boiska, lub zamienienia go na parking.

P.S.
Autorem powyższej fotografii jest Wojciech Szolle. Na moją prośbę wykonał on w 1998 roku fotoreportaże na dwóch meczach Avii. Kilka z tych zdjęć ukazało się w Kurierze Lubelskim. Sądziłem przez wiele lat, że reszta zaginęła. Tymczasem ostatnio odnalazłem dwie koperty wsunięte pomiędzy stare numery Przeglądu Sportowego, do których nie zaglądałem od lat. Co za przeoczenie! Wkrótce umieszczę wszystkie te fotografie na stronie. Wśród nich tylko ta powyższa nie była zrobiona na stadionie Avii, ale dała inspirację do napisania tych paru słów.

3 myśli nt. „Nasza Maracana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *